Uchodźcy – serce mi pęka

ru-0-r-660,660-q-80-n-6238502890c11d0f0413724bacd3968b2ZlqiX1A8309

Tak, serce mi pęka. Bo co z tymi uchodźcami? Temat na czasie, jakiś czas przymierzałam się do postu na ten temat, ale jak to już gdzieś podkreśliłam, mam tyle przemyśleń na różne tematy, że czasem wolę nie zaczynać pisać, bo nie potrafię skończyć. Ale cóż, więc, co myśleć na ten temat? Dla mnie to jest tak. Uchodźcy, którzy uciekają przed panującą w ich kraju wojną ( i mówię tutaj o takich uchodźcach jedynie ), po prostu uciekają przed wojną. Wiele z nas nie żyło w czasach wojny i nawet jeśli wiemy z różnych przekazów, jaka była okrutna w stosunku do zwykłej, cywilnej ludności, to i tak nic nie wiemy w porównaniu do osób, które teraz żyją w takiej rzeczywistości. Gdy była ona u nas, to chciało się wyjeżdżać, szukać schronienia w innych państwach. Nie zapominajmy o tym. Pomyślcie jak zdesperowani są ludzie, wsiadający do tych swoich prowizorycznych środków transportu, decyzujący się przepłynąć w ten sposób morza, by ratować życie i szukać lepszego? A co z małymi dziećmi, niewinnymi, które powinny cieszyć się, poznawać świat, a muszą ze strachem w oczach witać każdy dzień i niejednokrotnie kończą tragicznie swoją podróż do Europy? (uwielbiam dzieci i taka myśl już sprawia że oczy zachodza mi łzami ). Małe, cudowne istoty. Świat jest pochrzaniony. Każdy ma prawo do życia. Wiadomo, że pośród tych osób może trafić się jakiś radykał. Mogą się trafić osoby z zupełnie inną moralnością niż nasza, polska, europejska, mogą się trafić ludzie dobrzy i źli. Ale są tam osoby, czasem już pozbawione nadziei, na oślep szukające szansy na przeżycie. Tak, na PRZEŻYCIE.
I to są moim zdaniem ważne argumenty za tym, że takim osobom trzeba pomóc. Ale wiecie co? Teraz jest moment, w którym można zatrzymać się i stwierdzić, że coś jest ze mną nie tak. Bo ja jestem zdecydowaną przeciwniczką przyjmowania uchodźców. Nie nazywajcie mnie hipokrytką. Wszystko, co napisałam wyżej, jest moim zdaniem bardzo ważne i należy tym osobom pomóc, ale nie musi to być koniecznie pomoc poprzez przyjmowanie ich do naszego kraju. I nie uważam, aby bylo to z mojej strony bezduszne czy nieludzkie. Nie odmawiam nikomu pomocnej dłoni. Uważam, ze przywódcy krajów UE powinni raczej skupić się na szukaniu uniwersalnego rozwiązania, a nie narzucaniu poszczególnym krajom nakazów tego typu. Jesteśmy we wspólnocie, ale o pewnych kwestiach każdy powinien móc zdecydować sam, bez konsekwencji. Nie wiem też jakie ma być to uniwersalne rozwiązanie, strasznie trudne wydaje mi się to być to wymyślenia. Ale szukać pomysłów trzeba. Jak powtarzałam już nie raz, świat jest okrutny.
I nie poruszam tutaj kwestii imigrantów, tylko uchodźców. Imigranci są, będą i byli, dla mnie to coś innego, inna samodzielność takiego człowieka i inne myślenie. I oczywiście, że taka osoba też może okazać się jakimś zamachowcem samobójcą, ale i kolega z ławki może się okazać. Nie chodzi mi tylko to, że oni sami w sobie mogą być personalnie niebezpieczni (chociaż wiadomo, ludzie są różni), ale o to, jak ci wszyscy, przed którymi uciekają, będą to postrzegać i do jakich działań się posuną. Co się dzieje w Europie, żołnierze na ulicah Brukseli, stany wyjątkowe we Francji. Pamiętacie sprawę z kierowcą tira w Calais? Nie każdy, kogo przyjęlibyśmy do raju byłby mówiąc kolokwialnie dobrym człowiekiem. Czy nam tego trzeba? Nie odbierając nikomu prawa do życia w pokoju i nie zaprzeczając, że trzeba pomóc, skąd mamy wiedzieć jak oni wpłynęliby na nasze społeczeństwo i jak by się tutaj zachowywali? I to są moje główne przesłanki do takiego myślenia, zwykły ludzki strach. Gdyby nie to, w jakich czasach przyszło nam żyć, jak niebezpiecznych mimo wszystko, nie byłabym tak mocno nastawiona na nie. Ale jestem.
Przed pisaniem tego postu poszperałam trochę w internecie. I tak dowiedziałam się, że w obozach dla uchodźców wcale nie dzieje sie dobrze i ze na dłuższą metę nie jest to dobre rozwiązanie. Ba, może i na krótszą nie jest. Widziałam też wyniki sondażu, w którym ponad połowa polaków opowiedziała się za tym, ze wolałaby wyjście kraju z UE niż przyjęcie uchodźców. I to chyba najlepiej świadczy o nastawieniu społeczeństwa do tej kwestii. I o moim także. I chociaż gdy patrzę na zdjęcia, relacje, serce mi pęka. Ale życie w jako takim pokoju i spokoju, pierwotne instynkty odpychania potencjalnego niebezpieczeństwem i strachu wygrywają. ŚWIAT JEST PODŁY.

2 przemyślenia na temat “Uchodźcy – serce mi pęka”

  1. ~Jo-An pisze:

    Temat na czasie. Też lekko go dotknęłam. Są różne grupy „uchodźców” i choćby z tego powodu udzielenie realnej pomocy jest rzeczą trudną. Bo oprócz tych, którzy jak wspomniałaś – walczą o przeżycie, znaleźć można też tych radykalnych (którzy nie mają wcale dobrych intencji) oraz imigrantów zarobkowych. Ja raczej klasyfikuje i rozpatruje dwie pierwsze grupy , odrzucając zarobkowych. U nas ŚWIADZCENIA, zasiłki – są na żenująco niskim poziomie. U nas się nie opłaca. Z tego co wiem, najwyższy socjal jest w Niemczech…A co do pomocy samej w sobie: zawsze powinna być DOBROWOLNA, a nie na siłę, wymuszona.

  2. ~kobieta-nie-typowa pisze:

    Dla mnie nie jest to takie całkiem oczywiste. Dlatego uważam, ze w tym przypadku wszyscy mają po części rację, z wyjątkiem tych, co już z życia niekoniecznie muzułmanów i niekoniecznie islamistów ( jest zasadnicza różnica) żyjących w Polsce uczynili piekło. Dylemat czy to uchodźcy, czy imigranci ekonomiczni i ilu ucieka przed wojną? Niech mówią statystyki, a te nie są jednoznaczne, niestety. Przed wybuchem wojny domowej liczba mieszkańców Syrii to ok. 23 miliony. Wg szacunkowych danych kraj opuściło ok. 10% co daje kwotę 2,3 miliona, inne dane z kolei mówią o liczbie prawie 5 milionów . Tymczasem fala uchodźców – której niestety nie ma końca – liczy sobie ogólnie od 6 do nawet 33 milionów osób przybyłych z poza Europy. skąd takie różnice? Niestety nie wiadomo. Faktem jest to, że w większości są to młodzi mężczyźni, bez dokumentów, a jedyną rzeczą którą udało im się ocalić są drogie smartfony. Wielu z nich z pewnością ucieka przed wojną. ale gdzie ich rodziny? Moim zdaniem w znacznie gorszej sytuacji są co, co pozostali tam na miejscu. wśród tych, którzy wybrali drogę do Europy, jest niewątpliwie sporo szumowin i radykałów. To oni stanowią największe zagrożenie zarówno dla Europy, jak i muzułmanów wyznających pokojową wersję islamu – słowa proroka Mahometa przed ucieczką do Medyny bardzo się różnią od późniejszych, wrogich „niewiernym”. Dlatego należy dokładnie sprawdzać kogo się przyjmuje – co nie jest łatwe i trwa długo – deportować w razie najmniejszych uchybień przeciw prawu danego kraju. To nieprawda, że Europa potrzebuje świeżej krwi i ubogacenia kulturowego. Te argumenty nie są w ogóle do przyjęcia. Za przyjęciem lub nie – powinno się opowiedzieć społeczeństwo w referendum, a nie politycy. Nasi świętoszkowaci nie powinni zapominać, iż są tam też chrześcijanie. Nie należy wzbudzać nienawiści, bo nawet imigranci wędrujący za socjalem też ludzie – wszak my Polacy za poprawą bytu potrafimy również iść na koniec świata. I jeszcze jedno – nie zapominajmy kto jest odpowiedzialny za ich sytuację (mam na myśli Syrię, Afganistan itp.)
    Przepraszam, że się ty wprosiłam i się wymądrzam. Pozdrawiam.

Komentowanie wyłączaone