Znowu w życiu mi nie wyszło

FB_IMG_1501263279467

Nie mogę powiedzieć, że jestem osobą nieszczęśliwą – mimo, że mam czasem pod górkę, problemy mnie nie opuszczają a złośliwość rzeczy martwych to dla mnie zwykła codzienność, jestem jedną z tych osób, które niesamowicie cenią życie, szczególnie że jest jedno. Nie chodzę na co dzień naburmuszona, zła, smutna, chociaż jak każdy mam gorsze chwile, no może mam ich nieco więcej niż inni (ale też mniej niż jeszcze inni, czego jestem całkiem świadoma), ale staram się zawsze patrzeć z optymizmem w przyszłość, cieszyć się małymi momemtami (uczę się tego, więc nie zawsze wychodzi), ogólnie staram się w tym całym błocie być szczęśliwym człowiekiem. Zawsze powtarzam sobie jedną rzecz – wszystko przemija, kończy się. Więc kiedy jest mi źle, kiedy jestem gdzieś gdzie wcale nie chce być albo spędzam czas z ludźmi, z którymi z własnego wyboru bym się nigdy nie spotkała, zawsze sobie mówię – to minie. Uśmiechnij się, postaraj się znaleźć w tym coś dla siebie, a za chwilę tego już nie będzie.

Ale dzisiaj mam na koncie raczej więcej porażek. Starałam się o fajną pracę, na rozmowie z szefem wypadłam chyba bardzo dobrze, żartowaliśmy, odpowiadałam obszernie na wszelkie zagadnienia. Zaprosił mnie na dzień próbny, gdzie też wszystkie zadania wykonałam. Dzisiaj miałam poznać odpowiedź, kogo wybierają – żadnego odzewu. Nie wiem, czy nie podjął jeszcze decyzji, czy wybrał kogoś innego i ciężko jest o tym poinformować resztę. Do tego mój pies zachowuje się baaardzo dziwnie, nie wiem co się z nim dzieje – ma może pół roku, kilka miesięcy temu go przygarnęliśmy, znajoma znalazła go porzuconego. Od razu się do nas przywiązał, nie dał mi wyjść z domu spokojnie bo od razu na mnie skakał. Przebywał w ganku bądź na dworzu. Idąc w środę do wspomnianej wcześniej pracy zamknęłam go w garażu, bo drzwi od ganku nam się zepsuły i gdyby został sam w domu to by narozrabiał, a też nie dalby mi wyjść z podwórka bo by za mną biegł jak zwykle. Kiedy wróciłam leżal już smutny. Od tamtej pory nie skacze na mnie, przychodzi jak do niego wyjdę, macha ogonkiem, ale nie przybiega już na zawołanie cały szczęśliwy jak wcześniej, nie chce wejść do domu nawet jak widzi jedzenie. Nie wiem czy to ja tak na niego wpłynęłam, ale wcześnien zostawal sam w ganku i wszystko było dobrze. Druga opcja, przygłupi brat mojego chłpaka go kopnął czy przestraszył, bo kilka razy to widziałam. Swoja drogą on coraz bardziej działa mi na nerwy. Zostawia po sobie bałagan, bo ciężko mu wytrzeć stół jak nachlapie, ciężko włożyć naczynia do zmywarki, ciężko zmieniać buty jak się wchodzi do domu – a ja, jako człowiek pedantyczny dostaję szału. A on nic nie rozumie. Nie rozumie, że mamy swoje obowiązki, że mój chłopak pracuje od samego rana do 18-19 i kiedy wraca nie zawsze ma siłę na cokolwiek, a ten, gdy tylko przychodzi weekend lata za nami, żeby jechać na imprezę. Ma tak od trzech tygodni i czekam, aż mu minie. Krew mnie zalewa, bo on śpi do 17, to nic dziwnego że ma tyle energii, ale może spróbowałby zrozumieć innych. Pewnie, ja w jego wieku też chodziłam na imprezy, i to bardzo często, ale nie musiałam męczyć tym wszystkich wokół, miałam znajomych z którymi przebywałam, może i on niech spróbuje. Zabrzmi to nie za sympatycznie, ale nie mogę się doczekać aż pojedzie na studia i nie będę musiała go oglądać. Dodam, że teraz już lata ubrany, w butach, i czeka aż mój chłopak wróci. Powiedziałam mu już, że nie jedziemy na impreze bo rano musimy wstać, to sobie co innego wymyślił, ale kategorycznie i zdecydowanie powiedziałam, że nic mu nie obiecuje i postanowię z jego bratem później co chcemy robić i czy cokolwiek. Wyobraźcie sobie, wracacie zmęczeni po calutkim dniu w pracy, a tu gówniarz czeka w drzwiach żeby ględzić, gdzie to on nie chce jechać…ciekawe, czy pomyślał, że może byśmy chcieli porobić coś sami czasem? nie lubię natrętnych ludzi, a ten to już katastrofa.

2 przemyślenia na temat “Znowu w życiu mi nie wyszło”

  1. Mal. pisze:

    Najlepiej odcinać się od natrętnych ludzi ;-) Albo powiedzieć im co się myśli prosto z mostu i bez owijania w bawełnę.

    1. ~Jo-An pisze:

      Zgadzam się…natrętom mowie nie. Albo się odciąć całkiem, albo jasno określić granice. Ps to nie jest egoizm, a troska o własne zdrowie, zwłaszcza psychiczne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>